„idzie luty, podkuj buty”

Żarcik chyba jakiś. Sądzę, że powinniśmy zmienić to powiedzenie na „idzie luty, będzie jak w garncu” 🙂 . 

Moi drodzy… Z całym szacunkiem – w lutym mieliśmy już jesienne ulewy, wiosenne słońce, ale zimy BRAK 🙁 . Śnieg, jaki spadł w zeszłą niedzielę był mokrym, ciężkim opadem, który znikł prawie tak szybko, jak się pojawił. Czemu? A temu, że ciepło jest i przebiśniegi już kwitną bez potrzeby przez śnieg się przebijania. Dosłownie co drugi dzień mamy inną pogodę, która przeplata nam szarości z popołudniowymi promieniami słońca, jednakże z zimą niewiele ma wspólnego. Szara kurtyna wisi nad Bieszczadami i bardzo mi ciężko lubić tę polską niby zimę. Wiecie, że puch uwielbiam, mróz kocham i w ogóle nie przeszkadza mi brak słońca pod warunkiem, że… No właśnie, że z nieba sypie śnieg, a nie leje się deszcz i mgła na przemiennie. Luty 28, a trawa zielona… Wczoraj o poranku -11°C i ćwierkające ptaszki. Jakiś malutki paradoksik miał miejsce 🙂 .

Chyba nigdy w życiu nie czekałam na wiosnę z takim utęsknieniem, jak w tym roku. Przepraszam, za ten smutnawy wpis, ale nawet Przemek zauważył, że w związku z panującą aurą moja garderoba poszarzała. Wiosno przybywaj! Czekamy na wybuch kolorów!!!

Jedna myśl nt. „„idzie luty, podkuj buty”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

− 1 = 4