spokój

„Po nocy przychodzi dzień, a po burzy (…).”

SPOKÓJ… A z nim ulga. Wytchnienie. Świeże pachnące powietrze… Tak nam było trzeba tego deszczu w Bieszczadach. Za równo Goście, jak i my wyszliśmy przed dom wraz z pierwszą kroplą życiodajnego opadu jaka spadła wczoraj przed kolacją z nieba. Wszyscy chcieli w końcu odetchnąć chłodnym rześkim powietrzem. Jakież to było wspaniałe uczucie napełnić płuca tlenem, którego temperatura była niższa niż 35°C. Wszystko i wszyscy odżyli – Goście, my, rośliny. I do tego, jak dobrze się ostatniej nocy spało!

Tak pożegnało nas wczoraj podeszczowe smolnikowe niebo…

DSC00620

DSC00628

DSC00626

DSC00625

Bieszczady zapłonęły najpiękniejszymi kolorami zachodu słońca…

2 myśli nt. „spokój

  1. Zastanawiam sie ile jeszcze razy to urokliwe ”bieszczadzkie niebo” zachwyci mnie swym pieknem. Do zobaczenia (pod tym niebem).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

+ 68 = 75