FB

Gdzieś mi się czas zawieruszył. Straciłam jego rachubę 🙂 . Czy ktoś też tak czasem ma? Kiedy zaczyna się wir lata, zdarza mi się zapomnieć jaki mamy dzień tygodnia. Skupiam się głównie na tym, żeby śniadanie było na czas, żeby było pyszne, żeby obiad gorący czekał na wygłodzonych piechurów. Odmierzam upływające dni wizytami dostawcy warzyw – poniedziałek i czwartek 🙂 . Muszę pamiętać ilu mamy wegetarian, ilu „mięsożerców”, kto z glutenem może, a kto bez. Zapisuję, dzwonię, zamawiam, wysyłam Przemka „z kartką na zakupy” 😉 .Taka ogólna organizacja. Zanim jednak machina wróci na swoje tory i stanie się to moją letnią codziennością, a wir przestanie wirować, łapię się na tym, że od ostatniego posta minęło – bagatela – 12 dni. To dużo czy mało? Niby mało, ale w tych 12 dni tyle się wydarzyło! Tylu nowych, „richtig fajnych” ludzi poznaliśmy, a oni wszyscy i wielu innych jeszcze nam nieznanych, klikają sobie na naszym fanpag’u taki to niby mało znaczący guziczek:

Dziś wielkie święto na „fejsie”. Okrąglutkie i tłuściutkie 1 800 „lajków” 🙂 🙂 🙂 .  

Zrzut ekranu 2015-06-18 o 22.54.25

Dzięki, dzięki, dzięki!!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

88 − = 87