kuna

Ostatni czas rozpieścił nas troszkę lenistwem. Taki okres w roku kiedy ładujemy baterie na sezon świąteczny i zimowy. Mamy czas spotkać się ze znajomymi, wziąć psy na spacer i poczytać!!! Ja właśnie o tym ostatnim.

Jak wiecie nie tak dawno były moje urodziny. Ktoś, kto zna mnie bardzo bardzo dobrze i za kim tęsknimy z Przemkem strasznie, sprezentował mi doskonały upominek urodzinowy… Ileż czasem się głowimy nad dobrym prezentem dla kogoś bliskiego i szukamy nie wiadomo jakiego cudu, a wystarczy KSIĄŻKA. Tak! Dobra lektura, to nie tylko relaks, ale wyprawa w inny świat, uruchomienie wyobraźni. Nie będę kłamać, przyjemność niniejszą odkryłam nie tak znowu dawno temu. W liceum nie cierpiałam czytania lektur!!! Teraz zaś, jak wciągnie mnie książka, to ją pochłaniam. Rzadko mam na to jednak czas, tym bardziej doceniam każdą chwilę jaką mogę poświęcić na czytanie.

Przemek śmieje się, że czytamy książki razem. On robi swoje, a ja co jakiś czas czytam mu na głoś co ciekawsze fragmenty. W ten sposób i on poznaje moje lektury – w skrócie :). Ta ostatnia tak mnie jednak wciągnęła, że nawet nie chciałam się odrywać na chwilkę, by przeczytać śmieszny fragment na głos dla Przemka.

Kochani polecam – „Kuna za kaloryferem”.

Sam tytuł lekko mnie zbił z tropu i zaintrygował. Otworzyłam więc od razu i zaczęłam czytać… Sami sprawdźcie o czym to :). Ja na pewno wrócę do tej ksiązki!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

− 7 = 3